Zdobyć każdą dziewczynę

Tajemniczy wędrowiec w górach [copypasta]

2019.09.24 00:56 kochampiwerko Tajemniczy wędrowiec w górach [copypasta]

Anonki, nie uwierzycie co mi się ostatnio przydarzyło. Jestem sceptykiem i ateistą, bajki o duchach, demonach i pustynnych demonach kompletnie mnie nie ruszają. Książki Dawkinsa stoją na centralnym miejscu w moim pokoju. Obejrzałem wszystkie odcinki pogromców mitów i Pen & Tellera. Jestem wielkim koneserem horrorów, począwszy od włoskich klasyków w stylu Dario Argento po najnowsze produkcje Ari Aster. Mimo to, nic mnie nie przygotowało na to czego doświadczyłem w zeszłym tygodniu... w polskich górach. No, ale od początku. Studia nie za bardzo mi wyszły, więc wylądowałem na magazynie, ostry zapierdol za krajową minimalną. Miałem wtenczas jedno marzenie: odłożyć kasę wspólnie ze swoją dziewczynę na wymarzone wakacje w Grecji na wyspie Lesbos (xD) ... niestety loszki to kurwy i w lipcu nakryłem ją jak poszła do łóżka z Sebixem poznanym na Tinderze. Nie dość, że ich nakryłem w kiblu swojego mieszkania (mieszkaliśmy razem wynajmując 3-pokojowe mieszkanie jeszcze z jednym znajomym) to jeszcze Sebix złapał triggera i mi wpierdolił. Oczywiście zerwaliśmy, a ja wpadłem w depresję. Wkurwiony, zdewastowany potrzebowałem odpoczynku i relaksu, niestety nie byłem nawet w stanie wyjechać samemu do tej jebanej Grecji, więc postanowiłem że pojadę w jakieś znacznie bliższe i tańsze miejsce, Tatry. To był największy błąd mojego życia. Gdybym wiedział że tak to się skończy to z chęcią bym ojebał pęto temu Sebixowi, i to jeszcze z połykiem, tylko żeby Baśka mnie nie zostawiła, a ja nie wyjechałem w Tatry.
Poczekałem na początek września, żeby nie było już gówniaków. Dodatkowo chciałem poczekać trochę aby być na tyle wyposzczonym seksualnie, żeby większych wyrzutów ruchać góralki w remizie. Miałem takie libido, że ruchałbym jak Testoviron Agniechę.
Wynająłem sobie mały pokój hotelowy w pewnej zapomnianej przez XXI wiek wiosce. Klimat jak z Wiedźmina, tylko dobrej muzyki brak. Turystów już nie ma, więc lokalsi wkurwieni, bo nie mogą napierdalać 500% marży dla Warszawiaków na starą kiełbasę w gospodzie. Na pierwszy dzień zechciałem jak najszybciej wyruszyć w góry, żeby sobie pooglądać piękne widoki. Szybko zerknąłem na mapę, odnalazłem w miarę ciekawy szlak i wyruszyłem w drogę.
Cudownie, słońce jeszcze grzeje, ptaki śpiewają, wiatr miło powiewa a żywej duszy w promieniu kilku kilometrów, a przynajmniej tak myślałem. Wchodzę sobie na górę, jestem już w połowie drogi, zaczyna się robić trochę bardziej stromo. Widzę już w odległości piękny punkt widokowy. Niestety pogoda zaczęła się gwałtownie zmieniać, nie było jakiś ekstremalnych warunków, żeby pioruny napierdalały w krzyże zabijając wszystkich dookoła, ale było niestabilnie: lekka mżawka, ponury klimacik, nasilający się z każdą minutą wiatr. Doczołgałem się do tego punktu widokowego i nagle patrzę, a tam na ławce siedzi jakiś mężczyzna. Jestem raczej introwertykiem z dużego miasta, więc starałem się tylko lekko odsapnąć i kontynuować podróż nie zawracając gitary tajemniczemu podróżnikowi. Nagle - bez odwracania głowy - zapytał delikatnym głosem: "Kto uczynił całe to piękno poddane zmianom, jeśli nie Piękny, nie podlegający żadnej zmianie?". Przestraszony poczułem jak bicie mojego serca przyspiesza. Odsapnąłem tylko szybko: "Tak, tak". Wtedy też bliżej przyjrzałem się temu jegomościowi, bo jego kształty wydawały się znajome. Starszy, ale dobrze zbudowany mężczyzna w białej kurtce i z białym kaszkietem na głowie. Obok niego stała potężna laska do podpierania się. Wiatr zaczął wiać coraz mocniej, a starzec pozostawał niewzruszony.
"Proszę Pana, będziemy musieli chyba zejść z góry, bo zaczyna się robić powoli niebezpiecznie". - przezornie zasugerowałem.
Na co on gwałtownie odparł: „Czemu zwątpiłeś, człowiecze małej wiary? Odwagi! To Ja jestem”
"Eee, przepraszam? Ale Pana chyba nie znam..." - i wtedy on się odwrócił i wszelkie wątpliwości zostały rozwiane. Już wiedziałem kim ON jest. To święty Jan Paweł II, nie żyjący już Jan Paweł II. Nic nie powiedział, tylko się wpatrywał mi prosto w oczy, czułem jak jego wzrok mnie wewnętrznie penetrował, nawet kukle zaczęły mnie swędzieć.
"Panie... jeśli to Ty jesteś..." - nie zdążyłem nawet nic powiedzieć, bo od razu mi przerwał krzycząc - "Przyjdź!". Zacząłem się cały trząść, ale podszedłem do niego. Zauważyłem wtedy, że ma na ziemi obok sobie miskę z wodą.
"Zdejmij buty" - rozkazał stanowczo. Nie wiedziałem co powiedzieć, zacząłem rozważać scenariusz, że straciłem przytomność na trasie i zacząłem sobie to wszystko śnić albo że złapał mnie seryjny morderca i mój umysł nie jest sobie w stanie z tym poradzić. Zamarłem w bezruchu. On zauważając mój strach stonował trochę głos i zadał niespodziewane pytanie: "Czy masz dzieci?". Ja tylko szybko odpowiedziałem: "Nie, nie, jestem 30-letnim kawalerem. Żadnych dzieci". Ze smutkiem tylko odpowiedział "Szkoda" i złapał za mojego buta. Pomimo tego że nie dotykał bezpośrednio mojego ciała to poczułem lodowaty chłód. Paraliżujący chłód. On tylko delikatnie rozwiązał mojego buta, zdjął i zaczął powoli zdejmować skarpetkę. Wtedy dotknął swoimi starczymi dłoniami mojej nagiej stopy. To było niesamowite wrażenie, ten potęgujący paraliżujący chłód zaczął ogarniać całe moje ciało. Ale to był taki "gorący chłód". To dziwne, ale poczułem dzięki temu podniecenie i pewna część ciała nawet ożyła. Papież czy też raczej magiczny stupkarz przypominający Wielkiego Polaka masował namiętnie moją stopę. Powoli włożył do miski i delikatnie obmywał ją letnią wodą. Wyjął, przyłożył do swoich ust i pocałował. Nagle cała ta energia którą miałem w ciele eksplodowała... na tyle że upadłem na Ziemię. On wstał, napluł do miski w której była moja stopa i następnie zaczął wymawiać jakieś słowa po chyba łacinie albo w grece. Zrobił znak krzyża nad tym i wylał tą całą ciecz na moją twarz. Co ciekawe, była koloru czerwonego jak wino, ale to ostatnia rzecz jaką pamiętam.
Obudziłem się. Nie było w okolicy śladu ani papieża ani miski z wodą, ani nawet złej pogody. Słońce świeciło, a ja leżałem na Ziemi z gołą stopą. Spojrzałem na zegarek i... minęło tylko 15 minut od czasu dotarcia do punktu widokowego. Zacząłem sobie to racjonalizować w różny sposób, że się wywaliłem i straciłem przytomność, że Polska Armia robiła jakieś tajne eksperymenty w okolicy czy cokolwiek, każde inne wyjaśnienie wydawało się bardziej racjonalne niż to co mnie spotkało. Uspokojony, ubrałem buta, zacząłem się zastanawiać czy kontynuować i zapomnieć o wszystkim czy wracać i się najebać w lokalnej knajpie. Szybko jednak podjąłem decyzję, wystarczyło że zbliżyłem się do ławki na której siedział Jan Paweł II. Ławka miała drewniany, jasno-brązowy kolor. Coś przykuło moją uwagę, dostrzegłem, że słoje drewna tworzą pewien kształt. Kształt twarzy papieża. Żółtej twarzy papieża. Przestraszyłem się i zacząłem zbiegać z góry jak najszybciej się da. Wpadłem do najbliższego monopolowego i kupiłem 2 litry wódki. Sprzedawca, stary góral zapytał ze zdziwieniem: "Dlaczego jesteś taki dziwnie spięty, co się stało?". Nie wiedziałem co mu odpowiedzieć. Powiedziałem bardzo dyplomatycznie, że przestraszył mnie jakiś dziwak na szlaku. Góral tylko pokiwał głową i zaczął krótką opowieść: "Chyba wiem o czym mówisz. Od 2005 roku co jakiś czas pojawia się historia wśród turystów o tajemniczym wędrowcze przemierzającym lokalne szlaki. Wśród lokalnych mieszkańców nosi on nazwę "Żółta Morda". Zadaje dziwne pytania, chce obmywać ludziom nogi. Niektórzy twierdzą, że to jakiś Karol Wojtyła, ale nie wiem o kogo chodzi. Smutna historia, słyszałem plotki że niektórzy z tych turystów wylądowali w psychiatryku". Zdziwiony zapytałem: "Ale jak to? Nie wiesz o kogo chodzi? Papież Polak, Jan Paweł II, największy katolik i ped..." - przerwałem bo poniosła mnie trochę internetowa narracja. Góral się tylko zaśmiał i powiedział: "Eh, pilnuj się kolego. Inni też tak dziwnie gadali. Nie ma żadnego katolicyzmu, jeszcze pamiętam jak w 1965 podczas II Soboru Watykańskiego arcybiskup Bugnini zaskoczył wszystkich i zamknął Kościół Katolicki ogłaszając erę ateizmu i wolności od zabobonów. No ale jak widzę dalej są osoby, które wierzą w istnienie papieży na szlakach w górach... heh.". Kompletnie zadziwiony, pomyślałem że gość robi sobie ze mnie jaja. Rzuciłem mu pieniądze, wziąłem butelki wódki i pognałem do swojego wynajmowanego pokoju. Biorę telefon do ręki, szukam sygnału po całym budynku, nagle znalazłem jeden punkt w którym łapała mi jedna kreska. Cyk, włączamy LTE i... nie wiem jak to opisać. Z nagłówków medialnych wyglądało na to, że Kościół rzeczywiście upadł, Islam jest progresywną i liberalną religią, a w USA jest tradycja corocznego palenia kukły papieża na cześć upadku Kościoła. Zacząłem pić. Dużo. Jedną butelkę wydoiłem w ciągu 15 minut. Czułem się najebany, i nagle usłyszałem mocne jebnięcie gdzieś niedaleko. Nagle kolejny huk, zaintrygowany podszedłem do okna... i nie mogłem uwierzyć własnym oczom. Po górach chodził ogromny Jan Paweł II i miotał kawałkami Tatr w góralskie domki. I jeb, i jeb, i jeb. Ludzie na ulicach, chaos, a gigantyczny Papież z szyderczym uśmiechem miota skałami w ludzi. Podszedł do mojego okna - poczułem że się wtedy zesrałem, dosłownie zesrałem w gacie - zajrzał jak jakaś Godzilla do środka i powiedział szeptem (takim szeptem że trzęsły się ściany) "Dzięki, dzięki wodzie ze stupek byłem w stanie w końcu zdobyć wystarczająco dużo mocy, aby móc przejąć władzę na tym światem, nie jesteś mi już potrzebny". I wtedy złapał mnie i rzucił sobie do mordy. Żółtej mordy. Znowu straciłem przytomność.
Obudziłem się... w tym samym miejscu co poprzednio. Punkt widokowy, minęło 15 minut od pierwszego zniknięcia. Wstałem i automatycznie pobiegłem do swojego hotelu. Złapałem za tel, LTE, patrzę na newsy... i poczułem mega ulgę. Wszystko było ok, kolejny ksiądz oskarżony o pedofilię, PIS u władzy, katojebawka dalej działa. Na następny dzień spakowałem się i uciekłem z tego potwornego miejsca. Przeczekałem cały tydzień aż do dzisiaj, aby to wam opowiedzieć. Nie mam żadnego racjonalnego wyjaśnienia na to wszystko. Jak zamykam oczy to widzę papieża. Boję się każdego dnia. Nigdy więcej gór, nigdy więcej. Macie jakieś pomysły co to mogło być? A może ktoś doświadczył czegoś podobnego? Papież widmo? Góralski stupkarz? Papież z innego wymiaru porywający ludzi?
submitted by kochampiwerko to Polska [link] [comments]